Za blisko na miłość
Za daleko na nienawiść
Za dużo niepewności
Pod powiekami monotonia
Rysuje świat bezbarwny
Za dużo marzeń
Za mało życia
Każdego dnia pęka skóra
Zapada się policzek wiary
Przetaczanie nadziei nie budzi ze snu
Codzienność rozrywa na strzępy
Litość pigułka na wyrzuty sumienia
Następnego dnia prześladuje bardziej niż bezwględność
bezwzglednosc
jedno ciecie prosty szew
Czasem bieleje w spokoju sumienia
Czasem zostawia postrzępioną bliznę
Nie gnije jak litość