Category Archives: Bez kategorii
Kochanka
W drodze do samo doskonałości na antarktydzie marzeń zamarzłam W panice przed impotencją umysłu nie przeczytałam ważnych książek Niewiedza budzi mnie jak zużyta kochanka, którą każdy już miał Łazi za mną zamiast odejść Ladacznica moich myśli karmi mnie gniewem do … Continue reading
Podróż
Spakowane do walizki uczucia Poskładane w szufladzie wspomnienia Już nie będę, Na pewno zabłądzę wiele razy Stracę siebie Postawię buty przed drzwiami Ucieknę szeptem Zanim świt oślepi mnie wyrzutami Zanim ułożysz moje emocje na półce
Quelque Part
Zostawiam siebie Na ławce przed domem babci Z koszykiem truskawek Nad rzeką za domem rodziców Na jarmarku wiejskim Przed internatem we wrześniu Przed księgarnią Pana Aleksandra Na Oboźnej Między kartkami książki Na Montmartrze W karykaturze artysty I jeszcze gdzieś Tylko … Continue reading
Bez tytułu
Biały jedwab na glazurowanej skórze Lśniący chłód w majowym słońcu Migdałowe paznokcie niepewnych myśli Kropelka na skroni zagubiona w dekolcie Animowana wyobraźnią Mme Bovary Niebezpieczna syrena
Kolor tuszu
Kolorowy Bardziej kolorowy Stopniowany tatuaż na duszy Natężony przymiotnik Odmieniany bez końca Wierszowany obraz osobowości naprzemiennej Tuszem malowany Wyraziste słowa na skórze Nieusuwalnie przeżyte
Wieloraka
Przytulić myślami Zawinąć resztki szczęścia w papierek po cukierku czekoladowym Odnaleźć sens zagubionych myśli Pić caipirinhę Zobaczyć maszerujące ściany
Ciastko
Kupiłem dla Pani ciastko Przez Pana jestem stara Nie pytałem Panią o wiek Nie prosiłam o ciastko Może zapytam jutro Jutro tu nie przyjdę
Bez tytułu
Na parapecie życia Skomplikowany kwiat koloru wrzosu Paszcza dzikiego zwierza Botaniczny deltoid Zakochany w mojej słabości Patrzy na mnie różowo ciemnym spojrzeniem Cierpliwie rozkwita Nie stawia warunków Phalaenopsis Tropical Fantasy
Confuse
Bałagan w torebce Zawieruszona szminka Perłowe marzenie Kamuflaż roztargnienia Nieznalezione słowa w kieszeniach torebki Wyrwane sylaby z kalendarza Nieodegrane sceny zazdrości
Przypływ
Gniją wyplute brunatnice Rozkładają się na wietrze stęchłe słowa Do brzegu dopływają zleżałe myśli Wyrzuty zalewają plażę Fale wyrzucają resztki zatopionej duszy Piana złości podmywa kamienie Przypływ nie zna miłosierdzia dla lądu