“No właśnie – pomyślał – to samo co zawsze. Jak ci kobieta opowie jedną historię o sobie, to nie potrafi skończyć, zaraz musi zacząć drugą.”
“Czy ona należy do tych ludzi pełnych zaszpachlowanych pęknięć, które można dojrzeć tylko z bliska?” Tajemnic szczęśliwości i nieszczęśliwości…
“A jednak takie życie wywoływało w nim absolutną i nieprzezwyciężoną samotność, tak głośną, że raz po raz usiłował strzaskać jej dźwięczącą ciszę u boku innych kobiet. Nawet kiedy zaczęło brakować mu wigoru, mozolił się dalej nad swoimi donkiszotowymi romansami. Jeśli tak naprawdę nie wkładał w nie serca i z różnych przyczyn były niebezpieczne, to tylko jeszcze bardziej go pociągały. Jednak romanse nie tylko nie kończyły przeraźliwego krzyku jego samotności, lecz jeszcze go wzmacniały.”
“A kiedy Amy w łóżku czuła, jak Keith cichutko płacze, leżąc przy niej, uświadamiała sobie, że miłość się nie kończy, dopóki cała jej siła nie zostanie wyegzorcyzmowana przez nieszczęście, okrucieństwo i uwiąd do takiego samego stopnia jak przez dobroć i radość. I każdej nocy, kiedy tak leżała w jej brzuchu przesypywały się jakby okruchy szkła – i cięły ją, cięły, cięły.”
fragmenty zapamiętane
Amy, amie, amour, szepnął do siebie.
Nic się nie stało, choć wszystko się zmieniło.
Zatracał się.